Astrologia — wykład 16. Księżyc.

Zamieszczone w Andrzej Wesołowski on 29 lipca 2011 – 14:43
Brak komentarzy (0)

Wykład ten odbył się kiedy indziej i nie jest nume­rem 16 w zna­cze­niu kolej­no­ści wygła­sza­nia, ale zde­cy­do­wa­łam się dołą­czyć go w tym miej­scu z uwagi na ścisły zwią­zek z pozo­sta­łymi wykła­dami tego cyklu.
(M. Milerska)

Temat „Księ­życ” musimy podzie­lić na kilka czę­ści. Osobno omó­wimy war­stwę psy­chiczną w inter­pre­ta­cji horo­skopu. Inne prze­cież funk­cje pełni Księ­życ, gdy inter­pre­tu­jemy war­stwę cha­rak­te­ro­lo­giczną, inne gdy włada jakimś domem, a jesz­cze inne gdy sygni­fi­kuje ogól­nie pewne rzeczy.

Czę­sto spo­ty­kamy się ze stwier­dze­niem, że Księ­życ odgrywa więk­szą rolę w horo­sko­pie żeńskim niż męskim. Z obser­wa­cji wynika, że nie jest to praw­dziwe. W zasa­dzie jed­na­kowo wielką rolę odgry­wają i Słońce, i Księ­życ, przy kształ­to­wa­niu cha­rak­teru, z tym, że nale­ża­łoby to ująć jako dwa aspekty tej samej psy­chiki, z dwóch stron widzia­nej. Cha­rak­ter kształ­to­wany jest przez geno­typ — są pewne cechy wro­dzone i z tego powstaje póź­niej coś, co nazy­wamy wolą czło­wieka — to jest Słońce. A Księ­życ to są cechy naby­wane przy zetknię­ciu czło­wieka z innymi ludźmi, czyli kształ­tu­jące jego wyobraź­nię, jego wła­sną impre­syw­ność, wraż­li­wość na pewne bodźce. Wszystko to razem sym­bo­li­zo­wane jest we wszech­świe­cie przez Księ­życ. To samo prawo, które stwo­rzyło we Wszech­świe­cie Księ­życ, działa na pię­trze naszej psy­chiki, jako nasza wła­sna wraż­li­wość. W przy­bli­że­niu odpo­wiada to pew­nym, bar­dziej już indy­wi­du­al­nym, cechom jakiejś oso­bo­wo­ści. Poło­że­nie Księ­życa w znaku Zodiaku, przez aspekty z innymi pla­ne­tami, może bar­dzo zmie­niać całą postać rze­czy. Ale naj­waż­niej­szy jest aspekt ze Słoń­cem. I są tutaj trzy wypadki:

pierw­szy, gdy nie ma w ogóle aspektu wią­żą­cego Księ­życ ze Słońcem;

drugi, kiedy ist­nieje dobry aspekt 60 lub 120 stopni;

trzeci, kiedy jest koniunk­cja, kwa­dra­tura, lub opo­zy­cja, czyli kiedy Księ­życ jest dokład­nie w kwa­drze. Wię­cej »

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: +2 (from 2 votes)

Astrologia — wykład 15. Gwiazdy stałe.

Zamieszczone w Andrzej Wesołowski on 29 lipca 2011 – 14:34
Brak komentarzy (0)

Dzi­siaj będziemy mówić o stop­niach Zodiaku w powią­za­niu z tema­tem Gwiazd Sta­łych. Naj­istot­niej­sze stop­nie Zodiaku są w tej chwili pod­kre­ślone przez poło­że­nie 25 Gwiazd znaj­du­ją­cych się w pobliżu Eklip­tyki. Aspekty do tych Gwiazd też mają ogromne zna­cze­nie i w ten spo­sób robi się już wiele punk­tów na Zodiaku, które same w sobie mają zna­cze­nie, nie­za­leż­nie od poło­że­nia pla­net. Ale zanim do tego przy­stą­pimy, trzeba przy­po­mnieć jeden temat.

Ist­nieją dwa sys­temy podziału zna­ków Zodiaku na deka­naty. Jeden z nich jest sys­te­mem chal­dej­skim, a drugi euro­pej­skim, a w rze­czy­wi­sto­ści hin­du­skim. W Euro­pie poja­wił się on dopiero w wieku XIX dzięki angiel­skiemu astro­lo­gowi Sefa­ria­lowi, który pra­co­wał w Indiach i zaob­ser­wo­wał, że Hin­dusi uży­wają kilku spo­so­bów podziału Zodiaku i jeden z nich sobie zaadap­to­wał. Wła­śnie ten, gdyż wyda­wał mu się naj­le­piej spraw­dza­jący się w prak­tyce. Współ­cze­śnie używa się obu sys­te­mów na raz, w okre­ślony spo­sób. Pierw­szy sys­tem jest bar­dzo pro­sty. Jeżeli sobie wyobra­zimy nor­malną kolej­ność pla­net, to pierw­szy deka­nat Barana jest rzą­dzony przez Marsa, drugi przez Jowi­sza, trzeci przez Saturna, czwarty, czyli pierw­szy Byka przez Słońce itd., wypi­su­jemy sobie wszystko po kolei i otrzy­mu­jemy sys­tem chal­dej­ski, naj­sta­ro­żyt­niej­szy, liczący praw­do­po­dob­nie ok. 6 tys. lat. Drugi sys­tem polega na tym, że odcinki Zodiaku przy­po­rząd­ko­wano nie pla­ne­tom, a samym zna­kom w ten spo­sób, że pierw­szy znak Barana podzie­lony jest na nor­malną dla Barana trzy­krot­ność Ognia. A więc pierw­szy deka­nat ma cha­rak­ter Barana, drugi Lwa i Barana, a trzeci Strzelca i Barana. W końcu wymy­ślono, że pierw­szy deka­nat pod­lega Mar­sowi, drugi Słońcu, a trzeci Jowi­szowi. Jeżeli połą­czymy ze sobą oba sys­temy, to zoba­czymy że pierw­szym deka­na­tem Barana rzą­dzi Mars, dru­gim koniunk­cja Słońca z Jowi­szem, a trze­cim koniunk­cja Jowi­sza z Satur­nem. I od razu infor­muje to nas o cha­rak­te­rze czło­wieka, który ma Ascen­dent w okre­ślo­nym deka­na­cie. Przy­daje się to do korekty, zwłasz­cza tam, gdzie roz­pa­truje się poło­że­nie Asc. Popa­trzmy sobie na znak Skor­piona: pierw­szy odci­nek rzą­dzony jest przez Marsa i Plu­tona, czyli naj­sil­niej skor­pio­nowy, ale bar­dzo destruk­cyjny. Drugi przez Jowi­sza i Nep­tuna — mamy obraz okul­ty­zmu w prze­ci­wień­stwie do pierw­szego odcinka sta­no­wią­cego wręcz pato­lo­gię. Trze­cim: odcin­kiem zawia­dują Saturn z Księ­ży­cem — jest to jakaś pesy­mi­styczna wyobraź­nia itd. W ten wła­śnie spo­sób możemy roz­róż­niać wpływy odcin­ków Zodiaku.  Wię­cej »

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: +1 (from 1 vote)

Astrologia — wykład 14. Omówienie domów 6, 11 i 12.

Zamieszczone w Andrzej Wesołowski on 29 lipca 2011 – 14:32
Brak komentarzy (0)

Dotych­czas oma­wia­li­śmy to, co naj­waż­niej­sze przy inter­pre­ta­cji horo­skopu, czyli pierw­szą część reguł inter­pre­ta­cyj­nych. Umie­jętne posłu­gi­wa­nie się tymi regu­łami pozwoli wyczy­tać w horo­sko­pie wszystko, co doty­czy czło­wieka. Jest jed­nak jesz­cze cały sze­reg tema­tów mar­gi­nal­nych i mniej waż­nych. Ist­nieje rów­nież moż­li­wość się­ga­nia jesz­cze dalej i głę­biej. W cyklu naszych wykła­dów można jedy­nie zasy­gna­li­zo­wać pewne pro­blemy, ale nie ma moż­li­wo­ści dokład­nego ich omó­wie­nia. I nie jest to spe­cjal­nie potrzebne, gdyż przy­cho­dzi to póź­niej, w miarę prak­tyki astro­lo­gicz­nej. Trzeba zro­bić ok. 1000 horo­sko­pów — jest to ok. dwóch lat pracy, gdyż dobry astro­log powi­nien robić przy­naj­mniej jeden horo­skop dzien­nie — przy­naj­mniej na początku. Naj­waż­niej­sze jest zoba­cze­nie czło­wieka spoza kółka horo­skopu, odczy­ty­wa­nie szcze­gó­łów przy­cho­dzi w miarę prak­tyki i nie jest to sprawa samych obli­czeń, lecz bar­dzo traf­nego dia­gno­zo­wa­nia wszyst­kich obja­wów horo­sko­po­wych. Wię­cej »

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 9.8/10 (4 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: +2 (from 2 votes)

Astrologia — wykład 13. Astrologia medyczna.

Zamieszczone w Andrzej Wesołowski on 29 lipca 2011 – 14:30
Brak komentarzy (0)

Dzi­siaj zabie­rzemy się do popa­trze­nia na horo­skop w inny spo­sób. Będziemy mówić o astro­lo­gii medycz­nej. Kiedy zba­damy już do czego czło­wiek jest zdolny, jakie ma moż­li­wo­ści i plany, musimy zoba­czyć jak wygląda jego zdro­wie, bo może mu ono bar­dzo prze­szko­dzić w reali­za­cji zamie­rzeń. Nie ma po co robić horo­skopu czło­wieka, który jutro umrze. Dla­tego też astro­log musi przede wszyst­kim zwró­cić uwagę na dłu­gość życia, rodzaj śmierci, cho­roby nęka­jące jed­nostkę, bo może się oka­zać, że wszyst­kie pozo­stałe roz­wa­ża­nia tra­fią w próżnię. 

Astro­lo­gia medyczna jest sprawą nie­jako osobną i róż­nie może być sto­so­wana. Naj­czę­ściej robi się tzw. horo­skop decum­bi­tur czyli na moment poło­że­nia się cho­rego do łóżka. Są dwa dobre momenty na zro­bie­nie horo­skopu osoby cho­rej. Jeden — współ­cze­śnie powszech­nie uży­wany — wła­śnie na moment poło­że­nia się cho­rego do łóżka, a drugi, to jest moment przy­nie­sie­nia moczu do ana­lizy. Jesz­cze w XVII wieku astro­log wyma­gał przy­nie­sie­nia moczu do ana­lizy. Nie ana­li­zo­wał go, tylko sta­wiał na tę chwilę horo­skop. Teraz raczej tego wyma­gać nie można, chyba że się samemu jest leka­rzem. Wię­cej »

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: +2 (from 2 votes)

Astrologia — wykład 12. Prawidłowe odczytywanie horoskopu.

Zamieszczone w Andrzej Wesołowski on 29 lipca 2011 – 13:55
Brak komentarzy (0)

Dzi­siaj przy­stą­pimy do bar­dziej szcze­gó­ło­wego omó­wie­nia pew­nych pro­ble­mów. W zasa­dzie horo­skop odpo­wiada na pewne zagad­nie­nia i sta­wiane mu pyta­nia, ale bywa tak, że trzeba komuś horo­skop napi­sać. Czyli trzeba horo­skop odczy­tać, a to jest inna sprawa niż odpo­wie­dzieć na kon­kretne pyta­nia. Czło­wieka inte­re­suje total­nie wszystko, a opi­sa­nie jego życio­rysu prze­kro­czy­łoby moż­li­wo­ści astro­loga. W związku z tym trzeba się trzy­mać jakie­goś planu. Oma­wia­li­śmy już szybki spo­sób ana­lizy horo­skopu, a teraz zoba­czymy jak to wygląda, gdy zabie­ramy się do tego bar­dziej szczegółowo.

Przede wszyst­kim patrzymy na Ascen­dent w znaku Zodiaku. Znaj­du­jący się w okre­ślo­nym znaku Zodiaku Ascen­dent jest nie­sły­cha­nie ważny, nawet dla korekty horo­skopu, bo w dużej mie­rze okre­śla on wygląd zewnętrzny czło­wieka (oczy­wi­ście w powią­za­niu z innymi sygni­fi­ka­to­rami). Ma on naj­wię­cej do powie­dze­nia na temat budowy ciała. Poza tym jest bar­dzo potrzebny dla okre­śle­nia powo­ła­nia człowieka.

Jeżeli przyj­miemy, że czło­wiek nie poja­wia się na Ziemi ot, tak sobie, przy­pad­kiem, jeżeli już w ogóle przyj­miemy, że astro­lo­gia działa, to możemy to zro­bić tylko na pod­sta­wie twier­dze­nia, że jeżeli ist­nieje czło­wiek, to ist­nieje rów­nież i świat zewnętrzny. A w związku z tym ist­nieją rela­cje pomię­dzy tym czło­wie­kiem, a świa­tem zewnętrz­nym. Astro­lo­gia zaj­muje się bada­niem tych rela­cji. Ein­stein powie­dział kie­dyś, że dopusz­cza ist­nie­nie świata zewnętrz­nego. Jeżeli tak, to ist­nieje rów­nież rela­cja czło­wiek — kosmos. Fizyka współ­cze­sna bada stany pośred­nie, czyli bada przy­rodę Ziemi w rela­cji do czło­wieka, albo­wiem każde bada­nie naukowe jest robione przez czło­wieka i bez niego nie ist­nieje.  Wię­cej »

VN:F [1.9.17_1161]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.17_1161]
Rating: +1 (from 1 vote)